Kryzys zakładników (Iran) Kryzys zakładników – kryzys w stosunkach amerykańsko-irańskich, do jakiego doszło po zajęciu ambasady Stanów Zjednoczonych w Teheranie przez grupę kilkuset studentów i wzięciu przez nich wszystkich przebywających w placówce dyplomatycznej jako zakładników. Wydarzenie to miało miejsce dziewięć
Czterogwiazdkowy generał Sił Powietrznych armii USA Mike Minihan ostrzegł w memorandum wysłanym do oficerów, że do wojny między Chinami a Stanami Zjednoczonymi może dojść już w 2025 r. Amerykański wojskowy zwraca uwagę, że w tym czasie zarówno USA, jak i Tajwan będą w roku wyborczym, z czego mogą zrobić użytek Chiny i wykorzystać moment rozproszenia, aby rozprawić się z
Alí Chameneí, íránský ajatolláh O významu konfliktu mezi Hamásem a Izraelem pro Írán napsal server Critical Threats. „Jedním z nejnebezpečnějších kroků, které by Írán mohl podniknout, by bylo využít toho, že se Izrael v nadcházejících dnech a týdnech nějakým způsobem zaměří na pásmo Gazy. Íránští představitelé budou téměř jistě hledat
Konflikt USA z Iranem tym bardziej nie ułatwia polskiej ekspansji gospodarczej do Iranu. Można wręcz powiedzieć, że nasz główny sojusznik podłożył nam w tym kontekście nogę.
Rozhodnutí prezidenta USA Donalda Trumpa zrušit americký podpis pod mezinárodní dohodu o jaderném odzbrojení Íránu se věnovala tato rubrika už ve středu. Ale jeden den na tak dalekosáhlou událost nestačí. Pro autora středečního menu je Trumpův verdikt důkazem, že se Amerika vzdala víry ve své…
Konflikt USA z Iranem przybrał bardzo poważne kształty. Amerykanie wysłali na Bliski Wschód grupę uderzeniową okrętów wojennych ze słynnym lotniskowcem USS Abraham Lincoln oraz eskapadę
Około połowa odpowiedziała natomiast, że ich zdaniem możliwy jest "konflikt zbrojny" USA z Iranem. Według badania przeprowadzonego 4-8 maja przez internet, przed ogłoszeniem decyzji Trumpa, zawieszenie porozumienia popiera 29 proc. ankietowanych dorosłych. Jednocześnie 42 proc. badanych oceniło, że USA nie powinny się wycofywać z
FTNrSxT. Według informacji serwisu Politico Stany Zjednoczone próbują przełamać impas w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Waszyngton wierzy, że rozwiązaniem wielu problemów będzie nowa propozycja dla Teheranu. Administracja prezydenta Joego Bidena dopuszcza pewne złagodzenie sankcji i zamierza wysunąć propozycję jeszcze przed wyborami prezydenckimi w Iranie. Jeśli więc Biden poważnie myśli o ponownym przystąpieniu do porozumienia nuklearnego z Iranem, następnych kilka tygodni może okazać się przełomowe. Polityka Waszyngtonu i Teheranu – po okresie wzmożonej konfrontacji na polu militarnym – wydaje się krzepnąć, co być może pozwoli zasiąść do stołu negocjacyjnego, choć niewątpliwie będzie to trudne. Przywództwo polityczne i religijne musi bowiem zdecydować się na powrót do rozwiązań, które już raz zawiodły. Administracja waszyngtońska planuje przedstawić nową wizję przyspieszenia rozmów już w tym tygodniu. Iran otrzyma propozycję zniesienia niektórych sankcji gospodarczych w zamian za wstrzymanie prac nad zaawansowanymi wirówkami i wzbogacania uranu do 20% czystości. Obecnie pełna propozycja nie jest znana, a szczegóły są wciąż w opracowaniu. Waszyngton nie może być pewny, że Iran zaakceptuje te warunki. Na początku roku Teheran odrzucił jedną amerykańską propozycją, zgodnie z którą miałby zaprzestać wzbogacania izotopu uranu do 20% czystości, co miało stanowić warunek sine qua non przystąpienia do rozmów o nowej umowie w sprawie programu nuklearnego. Jest jednak mało prawdopodobne, że oferta w powyższym kształcie zdobędzie zaufanie przywództwa politycznego Iranu. Pamiętać bowiem należy, że jeszcze niedawno Waszyngton postulował rozszerzenie nowego porozumienia o program rakietowy. Stanowisko Teheranu wydaje się niezmienne: zaprzestanie wzbogacania uranu i przystąpienie do rozmów będzie możliwe tylko wtedy, gdy Stany Zjednoczone najpierw zniosą wszystkie sankcje nałożone na Iran. Urzędnicy w obu krajach zdają sobie sprawę, że jeśli w ciągu najbliższych kilku tygodni nie nastąpi przełom, będzie trzeba poczekać do czasu okrzepnięcia nowej władzy w Teheranie. – Iran jest gotowy do zniesienia dodatkowych ograniczeń wynikających z umowy z lipca 2015 roku w ciągu najbliższych kilku tygodni – powiedział Daryl Kimball, dyrektor wykonawczy Arms Control Association, organizacji, która uważnie śledzi negocjacje nuklearne z Iranem. – To kluczowy czas, aby uniknąć eskalacji. "US tries to break Iran nuclear deadlock with a new proposal for Tehran" via @politico “Iran is poised to blow thru additional nuclear deal restrictions in the next few weeks. This is the crucial time to avoid an escalation of the situation” @DarylGKimball — Arms Control Assoc (@ArmsControlNow) March 29, 2021 Ostrzeżenia pojawiają się w czasie, w którym Biden mierzy się z naciskami, aby ponownie przystąpił do umowy. Niektórzy urzędnicy i analitycy zastanawiają się, czy prezydent jest szczery co do odnowionego porozumienia. W czerwcu w Iranie odbywają się wybory prezydenckie, a kampania rozpoczyna się w maju. Porozumienie nuklearne z 2015 roku to bardzo delikatny temat, więc najwyższy przywódca Chamenei raczej nie pozwoli na większe posunięcia podczas kampanii. Ponadto pod koniec maja wygaśnie tymczasowe porozumienie, które Iran zawarł z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej. Na jego podstawie Teheran wstrzymał wprowadzenie w życie ograniczeń dostępu MAEA do irańskich obiektów jądrowych. Oenzetowska organizacja nadal będzie miała dostęp do programu irańskiego, ale będzie on mniejszy, niż chciałyby światowe mocarstwa. – Powrót Stanów Zjednoczonych do umowy nie wymaga żadnej konkretnej propozycji – powiedział szef działu prasowego misji Iranu w ONZ, Szaroch Nazemi. – Wymaga jedynie decyzji politycznej, aby przejść do pełnej i natychmiastowej realizacji zobowiązań wynikających z porozumienia nuklearnego i kluczowej rezolucji ONZ. US claims it favors diplomacy; not Trump's failed policy of "maximum pressure”. Yet @SecBlinken boasts abt blocking Korea from transferring our OWN money to the Swiss Channel—only used for food & meds. Repeating the same policy won't yield new results. Only way: #CommitActMeet — Javad Zarif (@JZarif) March 11, 2021 Warto w tym miejscu przypomnieć, że pod koniec ubiegłego roku doszło do serii niekorzystnych wydarzeń w sprawie dalszego istnienia ładu nuklearnego. Jawnym odejściem Irańczyków od postanowień umowy z 2015 roku było uchwalenie 29 listopada przez irański parlament ustawy, która miała na celu między innymi zwiększenie miesięcznej produkcji wzbogaconego izotopu uranu do celów pokojowych o różnym stopniu czystości. Była to reakcja na zabójstwo Mohsena Fachrizadego, ojca irańskiego programu nuklearnego. W tej atmosferze pojawia się na arenie Chińska Republika Ludowa, która również jest objęta amerykańskimi sankcjami gospodarczymi. 27 marca ministrowie spraw zagranicznych obu krajów, Dżawad Zarif i Wang Yi, podpisali 25-letnie porozumienie o współpracy strategicznej. Jest to element strategii Kraju Środka dążącej do włączenia Iranu w projekt „Jeden pas, jedna droga”, czyli inicjatywę Pekinu mającej na celu reaktywację Jedwabnego Szlaku. Przy okazji prezydent Hasan Rouhani wyraził nadzieję, że Chiny poprą stanowisko Iranu w sprawie porozumienia nuklearnego. Wang oświadczył, że Pekin będzie stał na straży suwerenności Iranu i godności jako niepodległego państwa. Iranian Foreign Minister Mohammad Javad Zarif & His Chinese Counterpart Wang Yi in A Meeting in Tehran on Saturday Signed A Comprehensive Strategic Cooperation Document — Fars News Agency (@EnglishFars) March 27, 2021 Chiny zgodziły się zainwestować w irańską gospodarkę ponad 400 miliardów dolarów w ciągu dwudziestu pięciu lat w zamian za stałe dostawy ropy naftowej. Chiny zgodziły się na inwestycję w dziesiątkach dziedzin, w tym w bankowości, telekomunikacji, infrastrukturze portowej, kolejnictwie, służbie zdrowia i technologiach informacyjnych. Strony zobowiązały się również do pogłębienia współpracy wojskowej, w tym organizowania wspólnych szkoleń i ćwiczeń, wspólnych badań i rozwoju uzbrojenia oraz wymiany informacji wywiadowczych. Umowa pogłębi wpływy Chin na Bliskim Wschodzie i może zniweczyć amerykańskie wysiłki na rzecz utrzymania izolacji Iranu, ale także jest wyrazem powstrzymywania Stanów Zjednoczonych we wrogich działaniach wobec obu sygnatariuszy. Zobacz też: Dlaczego piraci odnoszą sukcesy na Zatoce Gwinejskiej? (
- Iran wycofał się. Nie było amerykańskich ofiar, szkody dla naszych instalacji były minimalne. To dobra wiadomość - tak w specjalnym wystąpieniu prezydent ocenił skutki uderzenia rakiet kilkanaście godzin wcześniej. Zapowiedział jednak, że zabicie w piątek irańskiego generała Kasema Sulejmaniego będzie początkiem nowej polityki USA na Bliskim Wschodzie. - Świat od 1979 r. tolerował agresywną politykę Iranu w regionie. To się skończyło - zapowiedział. Zdaniem Trumpa Teheran znalazł środki na atak na aktywa USA i sojuszników Ameryki dzięki dochodom z eksportu ropy, które umożliwiło porozumienie o rozbrojeniu atomowym z 2015 r. Co gorsza według niego umowa i tak nie zapobiegnie zdobyciu przez Iran broni jądrowej. Dlatego prezydent wezwał Chiny, Francję, Niemcy i Wielką Brytanię do pójścia śladem Ameryka i zerwania porozumienia. Trump zapowiedział także, że Stany jeszcze bardziej zaostrzą sankcje, które i tak już doprowadziły Iran na skraj bankructwa. Prezydent wezwał także NATO do większego zaangażowania się na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie. Taka deklaracja w praktyce oddala ryzyko wojny między Iranem a Ameryką. Tym bardziej, że wcześniej szef irańskiej dyplomacji Mohammad Zafir podkreślił, iż uderzając na irackie bazy USA, Iran „zamknął” kampanię przeciw Ameryce.
Pomimo wysokiej liczby ofiar spowodowanych pandemią COVID-19 Stany Zjednoczone i Iran dążą do ponownej eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej. Siły morskie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (pasdaran, IRGC) zintensyfikowały w ostatnich dniach działania prowokacyjne na tym akwenie wobec patrolujących jednostek amerykańskiej Marynarki Wojennej. Z kolei Waszyngton przygotowuje projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przedłużający kończące się w październiku 2020 roku embargo na sprzedaż broni konwencjonalnej do Iranu. Czynniki geopolityczne sprzyjać będą zaostrzeniu retoryki wojennej, co może doprowadzić do ponownego wzrostu napięć nie tylko w relacjach amerykańsko-irańskich, lecz szerzej – na całym Bliskim Wschodzie. Iran ,,pręży muskuły” Z moich rozmów z ekspertami do spraw bezpieczeństwa państw GCC wynika, że zarówno administracja Donalda Trumpa, jak i rządy sunnickich krajów arabskich (ZEA, Arabia Saudyjska, Kuwejt) są świadome, że sprawa zabicia w styczniu 2020 roku przez USA generała Kasema Sulejmaniego nie została ,,rozliczona w Teheranie”. Stąd należy spodziewać się retorsji ze strony irańskiej skierowanych wobec samych Stanów Zjednoczonych, jak również ich sojuszników w regionie. Dzieje się tak pomimo rozpoczęcia kilka miesięcy temu rozmów koncyliacyjnych ZEA i Arabii Saudyjskiej z Iranem (Saudyjczycy dzięki mediacji Iraku) i odmrożenia ponad 700 milionów USD irańskich aktywów z banków emirackich (głównie w Dubaju). Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej powróci do działań utrudniających żeglugę jednostek przez Cieśninę Ormuz oraz Zatokę Omańską. Wbrew pozorom COVID-19 przyczynia się do zaostrzenia przez władze w Teheranie konfrontacyjnej retoryki. Epidemia koronawirusa znacznie pogłębiła kryzys gospodarczy w Iranie, którego jednym z powodów jest szeroki reżim sankcyjny nałożony przez Stany Zjednoczone. Waszyngton blokuje instytucje międzynarodowe ( MFW) w przyznawaniu kredytów Teheranowi. Ma to miejsce pomimo sprzeciwu wobec takiej polityki USA nie tylko ze strony Chin i Rosji, lecz również państw zachodnich (Japonia, członkowie UE). W rezultacie sektor bankowy Iranu traci płynność finansową, co może skutkować między innymi dewaluacją irańskiego riala. Jednak w świetle krachu cen na rynku ropy naftowej najwięcej tracą sojusznicy USA w regionie – Arabia Saudyjska, Kuwejt i ZEA. Nałożone wcześniej sankcje na eksport irańskiej ropy spowodowały, że praktycznie ustała jej sprzedaż (wykres poniżej). Dlatego w obecnej sytuacji Teheran ma ,,niewiele do stracenia” blokując swobodną żeglugę tankowców przez Zatokę Ormuz. Źródło: Bloomberg W tym kontekście Iran zastosuje w niedalekiej przyszłości sprawdzoną już taktykę asymetrycznych ataków na instalacje energetyczne w krajach arabskich Zatoki Perskiej, wykorzystując do tego stosunkowo proste i tanie środki (drony, rakiety wystrzeliwane z Jemenu, etc.). Działania takie będą prowadzone nie tylko przy użyciu aktywów Sił Al-Kuds, lecz głównie z wykorzystaniem sprzymierzeńców irańskich w regionie (Al-Huti w w Jemenie, milicje szyickie w Iraku: Kataib Hezbollah, Harakat Hezbollah al-Nujaba, Asaib Ahl al-Haq). Należy oczekiwać większej skali akcji prowokacyjnych przeciwko celom gospodarczym (statki handlowe, tankowce). Głównym zadaniem Irańczyków jest bowiem osłabienie pozycji rywali w regionie oraz dalsze ograniczanie obecności USA w Zatoce Perskiej. W świetle niskich cen ropy naftowej Teheran liczy, że administracja Trumpa całkowicie porzuci tzw. doktrynę Cartera i nie będzie gwałtownie reagować militarnie na perturbacje związane z zamknięciem Cieśniny Ormuz. W Teheranie szydzą, że wierzą w zapewnienia Donalda Trumpa, iż ,,Ameryka nie potrzebuje już ropy z Bliskiego Wschodu”. Jednak prowokacyjne działania ze strony Iranu niosą ze sobą znaczne ryzyko przeszacowania i złej oceny sytuacji. Nie należy wykluczać bowiem, że w świetle trwającej kampanii prezydenckiej w USA i spadających sondaży poparcia dla aktualnego prezydenta, Donald Trump podejmie – w obliczu akcji prowokacyjnych Iranu (szczególnie przeciwko amerykańskim celom w Iraku) – działania odwetowe. Mogłoby to – przynajmniej w krótkiej perspektywie – grozić znaczną eskalacją sytuacji w Zatoce Perskiej. W takich uwarunkowaniach jednak – podobnie jak w przyszłości – amerykańscy sojusznicy (ZEA, Arabia Saudyjska) dążyliby do załagodzenia konfliktu. Istotną rolę odgrywają tutaj nie tylko czynniki ekonomiczne, lecz również ,,argumenty militarne” jakie w ostatnich tygodniach przedstawia Iran. Wystrzelenie irańskiego satelity wojskowego 21 kwietnia 2020 roku Iran umieścił po raz pierwszy na orbicie satelitę wojskowego Noor-1. Do wystrzelenia doszło z bazy Korpusu Strażniku Rewolucji Islamskiej w Shahrud w prowincji Semnan na pustyni Daszt-e Lut. PRESS TV Waszyngton skomentował ten fakt jako testowanie technologii rakiet balistycznych. Umieszczenie satelity na 425 km orbicie jest przełomem w tej dziedzinie po serii nieudanych prób Iranu w sierpniu 2019 roku (satelita Nahid) i w styczniu (Simorgh) oraz lutym (Dousti) 2020 roku. Istotne jest, że Noor-1 został wystrzelony przy użyciu nowych systemów mobilnych pocisków balistycznych (SLV) zwanych Ghased. Ewentualne zneutralizowanie takich wyrzutni przez przeciwnika jest znacznie trudniejsze. W tym samym czasie Irańczycy oddali do użytku dwa systemy radarowe Khalij Fars (Zatoka Perska) oraz Moraqeb (,,w gotowości”) operujących na niskich częstotliwościach. Mogą one namierzyć samoloty oraz pociski balistyczne w promieniu 800 km przemieszczające się również na niskich wysokościach. Pierwszy radar jest zlokalizowany w odległości ok. 30 km na północ od portu Bandar Abbas przy Cieśninie Ormuz. Jego zasięg pozwala na monitorowanie aktywności w całej Zatoce Perskiej oraz Zatoce Omańskiej. Odzew Stanów Zjednoczonych Wielu analityków zostało zaskoczonych ubiegłotygodniową deklaracją sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo, że Stany Zjednoczone ciągle pozostają stroną porozumienia jądrowego z Iranem ( Joint Comprehensive Plan of Action – JCPA z 2015 roku). Taka argumentacja – przedstawiana na arenie międzynarodowej pomimo wycofania się Donalda Trupa z umowy – ma być częścią strategii budowania poparcia dyplomatycznego dla amerykańskiej propozycji nowej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przedłużającej sankcje nałożone na Iran. Chodzi o restrykcje dotyczące sprzedaży Teheranowi broni konwencjonalnej, które ulegają wygaszeniu w październiku bieżącego roku (są one częścią JCPA). Amerykańska propozycja spotka się z pewnością ze sprzeciwem stałych członków RB ONZ Rosji i Chin. Pozostaje kwestią otwartą, czy – w obliczu krytycznie ocenianych działań Donalda Trumpa na kierunku irańskim – draft rezolucji uzyska 9 głosów poparcia w Radzie i zostanie w ogóle poddany pod głosowanie. Niechęć do akceptacji propozycji USA może być tym większa, że argumentacja Waszyngtonu w tej kwestii jest niejasna w świetle prawa międzynarodowego. Departament Stanu argumentuje bowiem, że Waszyngton pozostaje stroną wielostronnego porozumienia z Iranem ,,tylko na potrzeby” przedłużenia sankcji przeciwko Iranowi. Tak selektywna interpretacja umowy międzynarodowej nie znajdzie zrozumienia wśród krytyków USA. Tym samym należy oczekiwać, że amerykańskie wysiłki w RB ONZ nie przyniosą rezultatów. Waszyngton powróci zatem do stosowania sankcji bilateralnych w tym zakresie penalizując w prawie amerykańskim wszystkie podmioty międzynarodowe sprzedające broń Iranowi. Działania administracji Donalda Trumpa w kwestii odnowienia sankcji na Teheran będą miały miejsce jesienią, czyli w decydującej fazie kampanii prezydenckiej w USA. Należy oczekiwać, że uwarunkowania wewnątrzamerykańskie będą czynnikiem destabilizującym sytuację wokół Iranu i mogą przyczynić się do militarnej akcji ad hoc Stanów Zjednoczonych eskalujących sytuację w regionie bliskowschodnim. Nie można wykluczać, że konserwatyści w Teheranie będą chcieli wykorzystać okoliczności i odwrócić uwagę społeczeństwa od trudnej sytuacji ekonomicznej poprzez zaostrzenie napięć w relacjach z USA. W takim przypadku możemy spodziewać ponownego wzrostu akcji prowokacyjnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Zatoce Perskiej oraz działań proirańskich milicji w Iraku wobec amerykańskich celów wojskowych. Post navigation
Kategorie: IranUSADonald TrumpIII Wojna Światowaprogram nuklearnyWOJNAwojna z IranemPolityka W ostatnich miesiącach powróciła kwestia umowy nuklearnej, którą Stany Zjednoczone podpisały z Iranem w 2015 roku, czyli jeszcze za kadencji Baracka Obamy. Od tamtego czasu rząd w USA się zmienił, a wraz z nim podejście do Iranu i jego programu jądrowego. Donald Trump jako zażarty zwolennik „demokratyzacji” Iranu ma wkrótce podjąć bardzo ważną decyzję – może unieważnić umowę, lub zmienić jej treść, co tak czy inaczej może wywołać groźne konsekwencje. Przypomnijmy, że podpisana kilka lat temu umowa nuklearna miała w domyśle zagwarantować, że Iran nie wyprodukuje własnej broni jądrowej. Porozumienie to nakładało również ograniczenia na program i pozwoliło kontrolować jego rozwój w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych. Barack Obama mocno naciskał, aby doszło do tego porozumienia, co z zadowoleniem zostało przyjęte w Chinach i Rosji, zaś dokładnie odwrotne reakcje pojawiły się w Arabii Saudyjskiej i Izraelu. Teraz nowy prezydent USA, Donald Trump uznał, że umowa z Iranem jest fatalna i trzeba się jej jakoś pozbyć, albo przynajmniej zmienić jej warunki. Według niego, układ ten i tak pozwoli Iranowi zbudować broń jądrową po 2025 roku, gdy straci już swoją ważność. Ostatnio Izrael po raz kolejny oskarżył swojego największego rywala na Bliskim Wschodzie o potajemne prace nad bronią jądrową. Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) posiada dokładnie odwrotne zdanie w tym temacie. Iran naturalnie nie jest zadowolony z tej sytuacji i zagroził poważnymi konsekwencjami, w tym między innymi jednostronnym wypowiedzeniem umowy i wznowieniem prac nad programem jądrowym. Dodajmy zresztą, że niedawno Stany Zjednoczone domagały się, aby agencja MAEA dodatkowo skontrolowała wszystkie irańskie bazy wojskowe w ramach tejże umowy. Organizacja oczywiście nie może tego zrobić, gdyż w porozumieniu nie ma nawet takiego zapisu. W najbliższym czasie, Donald Trump ma podjąć decyzję, czy wycofa się z umowy nuklearnej, co będzie równoznaczne z ponownym nałożeniem sankcji gospodarczych na Iran. Ostatnio domagał się, aby Niemcy, Francja i Wielka Brytania wprowadziły do niej poprawki, gdyż w przeciwnym wypadku unieważni ją. Warto zaznaczyć, że wśród państw krytykujących umowę z Iranem są tylko Stany Zjednoczone, Izrael i Arabia Saudyjska. Analitycy zastanawiają się, jakie decyzje podejmie Iran, jeśli Trump faktycznie odrzuci umowę nuklearną i wygląda na to, że działania Stanów Zjednoczonych mogą doprowadzić nawet do wybuchu wielkiej wojny. Iran ogłosił, że opracował już plany reakcji na każdą decyzję Trumpa. Może to być np. zwiększenie swojej aktywności wojskowej w Syrii i Jemenie. Jednak najpoważnejszą konsekwencją będzie to, że Iran już bez ukrywania się będzie miał możliwość rozwoju programu jądrowego poza jakąkolwiek kontrolą. Co więcej, dowódca marynarki wojennej IRGC, admirał Ali Fadavi groził niedawno zatopieniem amerykańskich okrętów wojennych. Jak wskazuje Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres, zawarta umowa nuklearna jest w chwili obecnej gwarantem bezpieczeństwa, dlatego odejście od niej może wpędzić Stany Zjednoczone w sidła kolejnej wojny, której od dawna chce Izrael. Ocena: 19907 odsłon
Prezydent Francji Emmanuel Macron wyraził swojemu irańskiemu odpowiednikowi Ebrahimowi Raisi rozczarowanie brakiem postępu w rozmowach na temat porozumienia nuklearnego z 2015 roku – poinformował w sobotę Pałac Elizejski w oświadczeniu cytowanym przez agencję prezydent przekazał irańskiemu liderowi, że wznowienie porozumienia nuklearnego z 2015 roku jest „wciąż możliwe”, ale musi nastąpić „jak najszybciej”.W czerwcu Iran rozpoczął usuwanie sprzętu monitorującego Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), zainstalowanego na mocy porozumienia nuklearnego ze światowymi mocarstwami z 2015 z 2015 roku miała na celu powstrzymanie Iranu przed rozwinięciem zdolności do produkcji bomby atomowej w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych. Były prezydent USA Donald Trump w 2018 roku jednostronnie wycofał Stany Zjednoczone z porozumienia i ponownie nałożył sankcje, co spowodowało, że Teheran zaczął odchodzić od swoich czerwcu Katar był gospodarzem pośrednich rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w celu wznowienia wysiłków dyplomatycznych w Wiedniu. Jednakże po dwóch dniach rozmowy zostały przerwane bez prezydenta Iranu poinformowało, że prezydent Raisi podczas sobotniej dwugodzinnej rozmowy z Macronem „potępił niekonstruktywne stanowiska i działania Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich”.W ubiegłym tygodniu doradca ajatollaha Chameneiego Kamal Charrazi oświadczył, że Iran ma techniczne zdolności do wyprodukowania broni nuklearnej, jednak nie podjął jeszcze decyzji, czy to odpowiedzi na to oświadczenie szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela (IDF) Aviv Kohavi oświadczył w ubiegłą niedzielę, że „moralnym obowiązkiem” Izraela jest przygotowanie odpowiedzi wojskowej na irański program nuklearny. W przemówieniu na uroczystości wojskowej Kohavi powiedział: „Przygotowanie frontu domowego do wojny jest zadaniem, które musi zostać przyspieszone w nadchodzących latach, zwłaszcza w świetle możliwości, że będziemy musieli działać przeciwko zagrożeniu nuklearnemu” i dodał: „IDF nadal energicznie przygotowuje się do ataku na Iran i musi przygotować się na każdy rozwój i każdy scenariusz”.Prezydent Macron, podczas rozmowy ze swoim irańskim odpowiednikiem, wezwał również do uwolnienia czterech obywateli francuskich, którzy - jak powiedział - są „arbitralnie przetrzymywani” w Iranie. Chodzi o Benjamina Briere, skazanego na ponad osiem lat więzienia za szpiegostwo, oraz francusko-irańską badaczkę Faribę Adelkhah, która w maju 2020 roku otrzymała wyrok pięciu lat więzienia za zagrażanie bezpieczeństwu narodowemu. Dwaj pozostali zatrzymani to związkowcy przetrzymywani od 11 maja i oskarżeni o zagrażanie bezpieczeństwu PAPŹródło:Polska Agencja PrasowaPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
konflikt usa z iranem